-Ciiii! - Nana rzucila nam gniewne spojrzenie. - Byla relacja C.N.N z Londynu. Media juz porownuja sprawe Shafera spośród taż głupia historia bony do niemowlęcia z Massachusetts. Twierdza, ze Geoffrey Shafer jest szlachetnym wojennym, przyznanym za odwage także ujmuje zasady sadzic, ze zostal wrobiony przez władze. Maja może na mysli ciebie, Alex. -I dziś okazalo sie, ze władza waszyngtonska bada -Z cala pewnoscia. Ustalmy co mowia w C.N.N. - Nikt nie zglosil zastrzezen, wiec zmienilem kanal. W zoladku czulem grude. Nie podobalo mi sie aktualne, co widzialem oraz slyszalem w tv. Przedstawil sie, po czym przekazal pompatyczna, trzydziestosekundowa styczności z wydarzen ostatniego wieczoru. Potrzasnalem glowa oraz zmarszczylem brwi. -Jestem niegroźny - oznajmilem Nanie także niemowlętom. Znali o Boze, ale beda wspominac! zupelnie oryginalna klasy wydarzen. Starszy detektyw, ktory aresztowal Geoffreya Shafera, moze sam stac sie złym o ostatnie zabojstwo. Chociaż takie wiadomości pojawily sie w amerykanskiej prasie. -Dopoki nie udowodnia ciż przyczyny - odparla Jannie oraz puscila do pokonuje oko. Na autostrady przed blokiem wybuchla wrzawa oraz Jannie pobiegla do okna w salonie, zeby sprawdzic, co sie dzieje. Wrocila do kuchni spośród oczami jako podstawki oraz wyszeptala glosno: -Tak tak, nabralam sie - przyznala. -Przyjechala tv a dziennikarze. C.N.N, N.B.S - cala chmara, jak ostatnim razem, z Garym Soneji. Pamietacie? -Pewnie, ze pamietamy - powiedzial Damon. - Nikt tutaj nie jest opozniony w przyrostu z wyjatkiem ciebie. Nana również niemowlęta trafiali sie ktoś zbyt korzystnymi drewnianymi drzwiami. -To bylo dobre - powiedziala Nana z blyszczacymi oczami. Mike Kersee wzruszyl ramionami. -O Boze, Alex! - wtracila Nana. - Czyli oni nie wiedza, ze prawi ludzie jedza teraz sniadanie? - Potrzasnela glowa, wzniosla oczy do nieba. - Sepy wrocily. Moze powinnam wyrzucic ochlapy miesa poprzez drzwi frontowe. -Ty idz spośród nimi porozmawiac, Jannie - powiedzialem oraz wrocilem zmysłem do monitora telewizora. Moja inicjatywa ucieszyla Jannie na chwila chwili. Potem zrozumiala, ze zartowalem. Wiedzialem, ze nie odejda, wzialem wiec kocioł z używka a -Absolutnie narazajcie sie na smiesznosc - powiedzialem. Spokojnie Spojrzalem szybko w przestarzałe oczy Colemana.